INFEKCJE UKŁADU ODDECHOWEGO -WPŁYW NA NASZE DOLEGLIWOŚCI

Większość portali żyje newsami na temat koronawirusa, wiec nie będziemy gorsi, tez o niego zahaczymy. Nie będziemy jednak siać dalszej paniki i dezorientacji, to zostawmy telewizji (bądź co bądź, ale przecież budżet zasilono 2mld polskich złotych, wiec kasy na bzdury nie zabraknie). Wracając do wirusa (jak i zapalenia płuc, przeziębienia, zapalenia gardła i innych chorób spotykanych zwłaszcza zima) – powoduje on dość mocne dolegliwości min. ze strony układu oddechowego. Nasilony kaszel, wydzielina w płucach czy infekcja w rejonie gardła będą manifestowały się napięciem tkanek miękkich klatki piersiowej, szyi, jak i restrykcjami stawowymi żeber i kręgosłupa.

Obecność jakiejkolwiek infekcji będzie się manifestowała utrata elastyczności narządu którego dotyczy. I nie ma tu zasady czy to stan zapalny błony śluzowej żołądka, esicy, czy… właśnie płuc.

Sztywność, sklejenia w rejonie samego narządu jakim jest płuco będzie przekładać się poprzez połączenie z opłucną na ruchomość żeber i kondycje mięśni międzyżebrowych, co może zaowocować restrykcja nerwów międzyżebrowych, a w konsekwencji bólem i zaburzeniami czucia wzdłuż przebiegu żeber.

Nasilony oddech i kaszel bardzo często będą angażować pomocnicze mięśnie wdechowe, pierwsze żebro co skutkować będzie napięciem systemu wieszadlowego płuc – osklepka opłucnej. Jest on bliskim sąsiadem zwoju gwiaździstego, który gdy jest zbyt mocno stymulowany może ograniczać ruchomość szyi, powodować ból karku czy promieniowanie do kończyny górnej. Można się wystraszyć, że to zapalenie krążka miedzykręgowego ? Można.

Dodatkowo system więzadłowy płuc będzie oddziaływał na powięź przedkręgową i przedtchawiczą od której uzależnione jest prawidłowe funkcjonowanie naczyń i nerwów w rejonie odcinka szyjnego. Poprzez swoje przyczepy może wpłynąć na ograniczenie ruchomości i ból karku. W konsekwencji może skutkować to pojawieniem się np. bólu głowy pochodzenia napięciowego, czy zmniejszenie mobilności barku.

Zważając na to, że przy oddychaniu przepona w ciągu dnia wykonuje ok 22-24 tysięcy ruchów, a każdy z nich angażuje do pracy klatkę piersiowa, wypadałoby o nią zadbać.

CZY LEKI PRZECIWBÓLOWE SĄ BEZPIECZNE?

Wg danych z 2013r, Polska znajdowała się w czołówce krajów UE pod względem zażywania niesteroidowych lekówprzeciwzapalnych, zwanych NLPZ-tami. Większości z Was zapewne nazwa obiła się o uszy. Pod ta nazwą kryją się leki zawierające np. diclofenak, ibuprofen czy naproksen.

Wiecie jak działają?

Działają hamująco na dwa enzymy:⛔️ COX-1 i COX-2. Oba enzymy są obecne podczas stanów zapalnych, gorączki, bólu.

COX-1 dodatkowo odpowiada za wytwarzanie śluzu np. w żoładku – blokowanie jego działania – spowoduje po dłuższym czasie owrzodzenia, krwawienia, uszkodzenie śluzówki. Bierze udział w produkcji tromboksanu zwężającego naczynia, stymulującego komórki ścian naczyń do odbudowy.

COX-2 – Poza katalizowaniem prostaglandyn obecnych podczas zapalenia, produkuje prostacykliny – środek działający antagonistycznie do tromboksan

Jak wiecie w naszym ciele najważniejsza jest homeostaza, ciało nie lubi dysbalansu i tak też jest w tym przypadku. Zahamowanie działania wyżej wymienionych enzymów krótko mówiąc – uśmierzy nasz ból i stan zapalny, ale jednocześnie wpłynie negatywnie na układ krążenia.

Żyjemy w dziwnych czasach – w niektórych województwach nawet zakazano sprzedaży alkoholu po godzine 22, za to NLPZ-ty można dostać na każdym kroku.

USZKODZENIE STOŻKA ROTATORÓW, A SUCHE IGŁOWANIE

Pacjenci narzekający na ból w rejonie barku stanowią dość pokaźną grupę osób w gabinetach terapii manualnej. Staw ten musi sprostać nie lada wyzwaniu – z jednej strony musi zapewnić odpowiednią stabilność, a z drugiej wykazywać się dośc dużą mobilnością. Dyskomfort, ból można odczuwać przy specyficznych ruchach i pozycjach. Zazwyczaj, pacjent zaczerpnął już wiedzy na temat swojego bólu u lekarza (czy to w realnym życiu, czy u dr google) i przychodzi z gotową diagnozą – “zespoł bolesnego barku”. Brzmi dumnie, ale nic pozatym. To termin tak rozległy, jak dyskopatia – świetna diagnoza gdy tak naprawdę nie wiemy co pacjentowi dolega.

Możliwości jest wiele np:

  • zapalenie kaletki podnaramienno-podbarkowej
  • uszkodzenie ścięgna głowy długiej bicepsa
  • uszkodzenie stawu barkowo-obojczykowego
  • ciasnota podbarkowa
  • zamrożony bark
  • bolesny łuk odwiedzeniowy
  • szeroko pojęte zmiany zwyrodnieniowe
  • podwichnięcie/zwichnięcie stawu
  • urazy obrąbka stawowego

Wszystkie te schorzenia mają jeden wspólny mianownik – restrykcje w rejonie stożka rotatorów, czyli swoistego kołnierza który otacza głowę kości ramiennej czyli:

  • m.nadrzebieniowy
  • m.podgrzebieniowy
  • m.obły mniejszy
  • m.podłopatkowy

Zawsze w większym lub mniejszym stopniu dochodzi do dysbalansu mięśniowego i kwestią czasu jest to jak mięsień przestanie być dostatecznie ukrwiony, a to wpłynie negatywnie na jego odżywienie. Wiadomo – jak człowiek głodny to i zły – tak samo zachowywać będą się nasze tkanki. Będąc w tym miejscu, powinniśmy znaleźć się u swojego terapeuty i usunąć przyczynę problemu, oraz wspomomoc lokalnie dany obszar. Zazwyczaj większość z nas to leceważy.Trenuje i pracuje dalej, co w konsekwencji będzie prowadzić do zmian zwyrodnieniowych w samej strukturze mięśnia np. do zwapnień, sklejeń i blizn śródtkankowych, stanów zapalnych, podrażnienia receptorów zlokalizowanych w tkance. A to odbije się negatywnie na siłe, czuciu głębokim, mobilności całej kończyny górnej, nie wspominając już o towarzyszących dolegliwościach bólowych.

Leczenie, poprzedzone odpowiednią diagnosyką, zawsze będzie ukierunkowane na całe ciało, jednak nie obędzie się bez pracy w okolicy samego stawu.

Jedną z metod terapeutycznych które możemy zastosować lokalnie to suche igłowanie. Badania wykazały, że precyzjne igłowanie pozwala zmniejszyć ilośc zawapnień w mięśniu o 50%. Ponadto zmniejsza napięcie samego mięśnia, powoduje miejscowy efekt przekrwienny, poniekąd zmusza tkankę do przebudowy struktury na tle naprawczych reakcji biochemicznych, działa p/bólowo wyciszając pobudzenie poprzez reakcje odruchową w układzie nerwowym.

W efekcie pozwala to niwelować dysbalans mięśniow, odnaleźć na nowo priopriocepcje i zcentralizować głowę kości ramiennej w panewce, odzyskać odpowiednią mobilność stawu, odciążyć struktury które były nadmiernie przeciążane i np. kompresowały kaletkę wprowadzjąc ją w stan zapalny, zmieniały wektory sił działających na połączenia stawowe czy powodowały zmiany posturalne.

Jak się domyślacie możliwości zastosowania aplikacji suchego igłowania jest wiele, a to tylko przykład. Badania na temat skuteczności i możliwości jakie niesie praca igłą to temat który na dobrą sprawę jeszcze raczkuje. Chwilowo więcej dowodów na pozytywne działanie znajdziemy w gabinetach i opiniach pacjentów niż na pubmedzie w postaci randomizowanych i wiarygodnych badań.

PS.Oczywiście przyczyn bólu stawu barkowego jest znacznie więcej, ale celowo wymieniliśmy tylko te bardziej lokalne. Dla ciekawskich podpowiemy, że nie można leceważyć bardziej “egzotycznych” połączeń w naszym ciele tj. aspekt wisceralny, dyskowy, taśm mięśniowych czy wpływ infekcji które poprzedzały epizod bólowy stawu.

DÓŁ PACHOWY

Dziś na celownik weźmiemy dół pachowy. Dla pacjenta przychodzącego do naszego gabinetu z problemem w stawie barkowym, czy dystalnych częściach kończyny górnej sprawdzenie jak się ma jego jama pachowa to stały punkt wizyty.

Praca z tkankami w tym rejonie będzie ważna zarówno przy problemach czysto mechanicznych, gdzie przyczyną jest dysbalans mięśniowy czyli np. zaburzenia rytmu ramienno – łopatkowego, ograniczenia lub ból występujący w danym zakresie ruchu. To objawy towarzyszące takim schorzeniom jak chociażby zamrożony bark (który zazwyczaj nim nie jest), bolesny łuk odwiedzeniowy, czy wszelkie stany po unieruchomieniu kończyny górnej.

Pod pachę warto zajrzeć także gdy z powodu napięcia tkanek miękkich tworzących dół pachowy, dochodzi do kompresji struktur żylnych, tętniczych lub nerwowych. Dotyczyć to będzie wszelkich przypadków gdzie obecne są drętwienia, stany zapalne, obrzęki kończyny górnej, a także zespoły bólowe zlokalizowane w odcinku szyjnym, który jest nieodłącznym partnerem kompleksu barkowego i kończyny górnej.

Dlaczego to taki ważny region ? W jamie pachowej przebiega żyła i tętnica pachowa, gałęzie splotu ramiennego, a także zlokalizowane są węzły chłonne. Wszystko to otoczone jest tkanką tłuszczową i pokryte cienką warstwą skóry, a cała przestrzeń ograniczona jest przez mięsień piersiowy mniejszy i większy, najszerszy grzbietu, obły większy, podłopatkowy, zębaty przedni i powięź obojczykowo-piersiową.

Sami widzicie, że powodów ku pracy z jamą pachową jest tyle, że prawdopodobnie nie ma tygodnia w gabinecie, abyście nie mieli okazji zajrzeć w te okolice. Tak więc rada dla potencjalnych pacjentów – dbajcie o higienę tej okolicy, bo nie znacie dnia ani godzin, kiedy Wasz terapeuta będzie chciał tam pogmerać!

STAW BARKOWO-OBOJCZYKOWY, A CZAS LECZENIA

Pacjent z bólem w rejonie barku może na dobrą sprawę mieć przyczynę swojego bólu zlokalizowaną w każdym zakątku swojego ciała. Zwłaszcza gdy nie było bezpośredniego mechanizmu urazu. Z pomocą na pewno przychodzą wywiad i testy funkcjonalne, aczkolwiek czasami warto je uzupełnić o diagnostykę obrazową. Wiadomo, że nadal przyświeca nam zasada, że nie leczymy obrazu, a pacjenta, ale gdy każdy kolejny element układanki zgrywa się w jedną całość, a dodatkowo podeprzemy się USG – pozwala to obrać odpowiedni kierunek terapii. Nawiązując do zdjęcia powyżej, pisząc o obraniu odpowiedniego kierunku, nie mamy na myśli drastycznej zmiany w doborze technik których należy użyć, a raczej o uświadomieniu pacjenta o czasie leczenia takiej zmiany. Pacjent musi wtedy zrozumieć, że jego przypadek to nie zwykłe „przeciążenie” mięśni które wystarczy rozluźnić, a stan zapalny w obrębie stawu barkowo-obojczykowego. Wiąże się to z dłuższym czasem rekonwalescencji, który często pomimo naszych starań uzależniony jest od indywidualnych możliwości organizmu pacjenta. Niektóre dysfunkcje z którymi się zgłaszacie muszą dostać czas na odpoczynek i regeneracje – natury nie oszukamy 🙂

Na zdjęciu staw barkowo-obojczykowy pacjenta skarżącego się na ból podczas ruchu wyciskania ramienia nad głowę, zgięcia horyzontalnego, uczucie innej kończyny. Testy i badanie wskazywały na uraz stawu barkowo-obojczykowego, wzmożoną sztywność w rejonie przedniej części szyi, stożka rotatorów i dołu pachowego. W obrazie USG – stan zapalny w rejonie stawu barkowo-obojczykowego.Poprzez stan dysku znajdującego się między wyrostkiem barkowym łopatki, a obojczykiem prawdopodobnie rykoszetem obrywa się także strukturze wiszącej ponad stawem – więzadłu barkowo-obojczykowemu.

BÓL KLATKI PIERSIOWEJ

Coraz częściej fizjoterapeuta to osoba do której jako pierwszej zgłasza się pacjent ze swoim problemem. Nadal najczęściej jest to problem narządu ruchu, aczkolwiek im dłużej jesteśmy w zawodzie tym częściej problemy pacjentów wykraczają poza skręcony staw skokowy, czy „kolano skoczka”. Niektóre przypadki poprzez swoje objawy, udają dość sprawnie inne schorzenia.

Ból w okolicy mostka, lewego barku/łopatki i kończyny górnej – brzmi znajomo? Pierwsza myśl – zawał mięśnia sercowego, prawda?

Może jednak się okazać, że nasz pacjent nie ma 50 lat, nie pali papierosów, a to, że biegł z przystanku do gabinetu w żadnym stopniu nie nasiliło jego dolegliwości w klatce piersiowej. Nie daje nam to jasnej diagnozy, ale częściowo wyklucza z potencjalnej grupy ryzyka pacjentów z uszkodzeniem mięśnia sercowego. Jeśli po wywiadzie i badaniu stwierdzimy, że pacjent jest zdrowy pod kątem kardiologicznym, należałoby znaleźć przyczynę. Jedną z potencjalnych możliwości jest ból spowodowany problemem z przełykiem, a dokładnie z refluksem żołądkowo-przełykowym. Refluksowi często towarzyszy przepuklina rozworu przełykowego, która sama w sobie zazwyczaj diagnozowana jest przypadkiem gdyż często jest bezobjawowa, aczkolwiek wskazuje na pewne zaburzenia ciśnienia klatki piersiowej i jamy brzusznej. To z kolei wpłynie na napięcie i pracę zwieracza dolnego przełyku. Oczywiście żyjąc w czasach wszechobecnego holizmu i globalnego podejścia do pracy z ciałem historia takiego pacjenta nie kończy się na samej pracy manualnej. Bardzo fajnie byłoby gdyby nasza praca została uzupełniona o wskazówki żywieniowe, u dietetyka klinicznego.

Jeśli chodzi o sam przełyk i jego diagnostykę różnicową należy wziąć pod uwagę np. żylaki, ostre/przewlekłe zapalenie przełyku, czy uchyłki przełyku.

Pamiętajcie o innych możliwych źródłach bólu mogących objawiać się w klatce piersiowej:

  • kręgowe
  • żebrowe
  • mięśniowe
  • chrzęstne
  • nerwowe

PODUDZIE I JEGO PRZEDZIAŁY

Witajcie, na początek pytanie do terapeutów – nie macie wrażenia, że czasami jest tak, że pacjenci przychodzą do Was falami ? Same rwy kulszowe, albo same barki ? My mieliśmy ostatnimi czasy istne tsunami pacjentów których problem był zlokalizowany w głównej mierze w podudziu. W imię hasła nowy rok- nowi my, może uda się pisać częściej coś na bloga. Wracając do podudzia – warto wiedzieć, że poza brzuchatym łydki jest tam kilka innych ważnych struktur, co w połączeniu z niezbyt elastycznym opakowaniem powięziowym, możę sprawić, że będzie tam dość ciasno.

Zacznijmy od tego, że ważniejszą sprawą niż obecność samych mięśni podudzia, jest to jak są pogrupowane. Mamy trzy przedziały mięśniowe. Przedni, boczny i tylny. W każdym z ich biegną inne struktury mięśniowe i naczyniowe. Każdy przedział tworzony jest przez błony międzykostne, kości i przegrody międzykostne.

✓ Przedział przedni:

  • M.Piszczelowy przedni
  • M.Prostownik długi palców
  • M.Strzałkowy trzeci
  • N.strzałkowy głeboki i naczynia piszczelowe przednie.

✓ Przedział Boczny:

  • M.strzałkowy krótki i długi
  • N. strzałkowy powierzchowny

✓ Przedział tylny:

  • M.Zginacz długi palców i palucha
  • M.piszczelowy tylny
  • M.Trójgłowy łydki
  • N.piszczelowy i naczynia piszczelowe tylne
  • Naczynia strzałkowe

Jak już wiemy, że w przedziałach biegnie „okablowanie” zaopatrujące w prąd i wartości ożywcze podudzie, staw skokowy, stopę – co Wy na to, jeśli powiemy Wam, że:

  • w każdym przedziale panuje inne ciśnienie?
  • Każdy z nich jest inaczej unerwiony?
  • Co jeśli każdy z nich pełni odmienną funkcje, a zarazem ich wydajna praca jest od siebie zależna, a restrykcja jednego z nich wpłynie na funkcjonowanie pozostałych?

Co nam daje ta wiedza?

Zaburzenie zlokalizowane w podudziu upośledzi odpływ krwi żylnej, a w późniejszym czasie pracę tętnic. W konsekwencji tkanki przestają być odżywione, tkanka straci na swojej elastyczności, dojdzie do zaburzenia ślizgu i aktywacji poszczególnych włókien mięśniowych względem samych siebie jak i biegnących tam nerwów. Co za tym idzie ? Ryzyko powstawania stanów zapalnych, obrzęków, ograniczenie mobilności i wydajności, zaburzenie czucia głębokiego, a to wszystko w towarzystwie sygnałów bólowych pochodzących z wolnych zakończeń nerwowych zlokalizowanych we wszechobecnej tkance łącznej. Z tego co nam wiadomo – ból to taki gość którego niekoniecznie tolerujecie w swym domu.

Podsumowując – co nam może dać zła praca podudzia i kiedy warto się mu szczególnie przyjrzeć?

  • shin splits?
  • stany po urazach stawu skokowego?
  • stany po złamaniach podudzia?
  • ostroga piętowa?
  • obrzęki KD?
  • uczucie sztywnośći podudzia?
  • wady stóp?

To jedynie lokalne zaburzenia, nie doszliśmy nawet do kolana. Pomijam fakt, że każda z tych dysfunkcji może być problemem wtórnym do kłopotów zlokalizowanych w innych częściach ciała. Pocieszające jest to, że praca manualna w połączeniu z procesami samoleczenia naszego ciała, pozwala większość tych zaburzeń zniwelować lub całkiem usunąć. Czy ta lista zachęca Was choć trochę do pracy z rejonem podudzia pod kątem technik naczyniowych, pracy z bruzdami, membraną międzykostną czy chociażby powięzią powierzchowna?

POWIĘŹ, A RECEPTORY

Często pacjenci pytają co my właściwie robimy, trzymając dłonie na ich ciele. Odpowiedź, że pracujemy nad wyrównaniem dysbalansu w ciele, często im wystarcza. Co jednak, gdy zdarzy się bardziej wnikliwy pacjent, który lubi wiedzieć “coś” więcej niż absolutne minimum ? Warto wiedzieć dlaczego czasami mamy efekt zarówno po subtelnej pracy na tkankach powierzchownych, jak I wykonując szybką manipulację stawową.

Jednym z powodów jest obecność receptorów na które oddziałowujemy manualnie. Sa to wyspecjalizowane “czujki” dające nam więcej informacji niż zmysł wzroku I słuchu. Receptory na które mamy wpływ swoją pracą to:

Ciałko Pacciniego – Mają niski próg pobudliwości, oraz zdolność do szybkiej adaptacji. Bodźce na które będą reagować to gwałtowne bądź wibracyjne techniki manualne. Występują przedewszystkim w głebszych warstwach torebki stawowej, więzadłach, okostnej oraz w powięzi otaczającej mięśnie. Dostarczają odpowiedzi prioproceptywnej dla ciała.

Ciałko Ruffiniego – Także cechuje je niski próg pobudliwośći, ale w przeciwinstwie do receptorów Paciniego, mają dłuższy czas adaptacji. Są wrażliwe nie tylko na powolne techniki rozluźnianai powięziowego, ale także w dużej mierze na rozciąganie poprzeczne. Miejsce występowania tych receptorów to podobnie jak ciałka Paciniego – wszystkie tkanki powięziowe, które są poddawane rozciąganiu.

Aparat ścięgnisty Golgiego – receptory położone w glębokich warstwach powięzi, w ścięgnach, torebkach stawowych(narządy Golgiego) oraz więzadłach (narządy ścięgniste Golgiego) Narządy ścięgniste Golgiego są wrażliwe na aktywny ruch mięśnia, natomiast receptory znajdujące się w ściegnach i torebkach stawowych poprzez swój wysoki próg pobudliwości jedynie na dość intensywny bodziec rozciągający. Końcowym efektem stymulowania tych receptorów jest zmiana lepkosprężystości i uelastycznienie tkanki danego rejonu.

Receptory śródmiąższowe – czyli typ III I IV zakończeń nerwowych. Stanowiące większą część, bo aż 80% wśród neuronów czuciowych, gdzie pozostałe 20% to mechanoreceptory I I II typu. Są obecne w każdej tkance powięziowej, łącznie z tkanką kostną. Ich funkcja nie jest do końca poznana, jednak jednym z rezlutatów stymulacji tych zakończeń nerwowych jest regulacja krażenia krwi w taknkach. Są to receptory które dostarczają nawięcej informacji aferentnej do mózgu.

Warto zaznaczyć, że pomimo, iż wiekszośc receptórów jest multimodalnych, to w znaczącej cześci są mechanorecetorami, co pozwala nam na nie oddziałowywać za pomocą sił ściskających, rozciagających bądź kompresyjnych, a dzięki temu zmieniać konsystencję powięzi, co pomoże nam doprowadzić pacjentów do pełni zdrowia.

POWIĘŹ SZYI

Dziejszy wpis przybliży Wam, strukturę której nadmierne napięcie w połączeniu restrykcjami całej przedniej taśmy powierzchownej i głębokiej powoduje, że za często nasz wzrok jest skierowany na podłoże po którym stąpamy, jednocześnie nie pozwalając nam kroczyć przez życie z podniesioną głową – mowa o powięzi szyi.

Powięź szyi – tworzona przez trzy blaszki powięziowe. Najsłabszą – powierzchowną, najmocniejszą – przedtchawiczą, oraz przedkręgową. Blaszki poprzez swój układ względem siebie tworzą cztery przestrzenie:

nadmostkową
nadobojczykową
środkową szyi
przedkręgową
Przestrzenie te stanowią miejsce dla przebiegu naczyń, nerwów oraz trzewi szyi. Dzięki wymienionym warstwom powięź ślizga się w kierunku cranialnym oraz cauldanym, przez co zyskujemy możliwość wykonywania ruchów w obrębie szyi.

Dlaczego warto pracować z przednim rejonem szyi?

Przede wszystkim z powodu mnogiego połączenia mięśniowo- powięziowego. Które w polączeniu z siedzącym, niekiedy stresującym trybem życia, może spowodować permanentne napięcie powięzi szyi (połączenie z m. czworobocznym, MOSem, powięzią żwacza, powięzią dźwigacza łopatki, m.pochyłymi). Poprzez swoje przyczepy do mostka, obojczyka, a także połączenie z powięzią klatki piersiowej i powięzią trzewną, problem także może dotyczyć osób np. z zamkniętym typem klatki piersiowej, czy zaburzeniami sfery wisceralnej. Problemy te odbiją się także na naszej posturze, przyczyniając się pośrednio do nadmiernej protrakcji głowy względem tułowia.

Mówiąc o powięzi szyi, ciężko byłoby nie wspomnieć o połączeniu z kością gnykową, która jest niejako zawieszona w przestrzeni za pomocą tkanek miękkich, nie łącząc się stawowo z żadną inną kością. Do kości gnykowej przyczepiają się mięśnie pod i nadgnykowe których wspólna praca warunkuje m.in. ustabilizowanie oraz jednocześnie ruchy kości gnykowej, ruchy żuchwy.

Brak restrykcji w okolicy powięzi szyi warunkuje nam prawidłową pracę tętnicy szyjnej wspólnej, żyły szyjnej wewnętrznej i zewnętrznej oraz nerwu błędnego. Szczególną rolę w utrzymywaniu odpowiedniego światła wyżej wymienionych naczyń spełnia mięsień łopatkowo-gnykowy w połączeniu z blaszką przedtchawiczą, który napina całą powięź i tworzy pewnego rodzaju dach, umożliwiający swobodny odpływ krwi.

ŁOKIEĆ, A POWIĘŹ PIERSIOWO-LĘDŹWIOWA

Mamy dziś dla Was opis przypadku, połączeniu łokcia z pośladkiem, kredycie zaufania i dojrzałym podejściu do leczenia swoich dysfunkcji>

Jakiś czas temu trafił do nas pacjent z bólem w okolicy prawego łokcia, przy podnoszeniu czegokolwiek ( u nas wyznacznikiem było krzesło ) Młody, aktywny, hobbystycznie grał w pingponga, zdiagnozowany miał słynny łokiec tenisisty (gra w pingponga, a zrobił sie łokieć tenisisty – niewyobrażalne, prawda ? 😀 ). Z wywiadu: brak współistniejących chorób, żadnych leków, wypadków, poza operacją prawego barku lata temu. Ból stosunkowo świeży bo towarzyszący od miesiąca.

Prawy łokieć ból -prawy bark uraz – dużo odbijania piłeczki – dużo pracy na nogach – to wstępny obraz naszego pacjenta. Zazwyczaj nie mamy problemów z wyleczeniem takiego bólu, w tym wypadku niestety ścieżka okazała się dość wyboista i trochę potu się wylało – i upały nie miały z tym nic wspolnego 🙂

Praca na kolejnych wizytach obejmowała to co w badaniu wykazywało restrykcje i powodowało znajomy ból pacjenta.

I i II wizyta: staw barkowo obojczykowy, praca z obojczykiem, środkowym i niskim odcinkiem szyjnym, suche igłowanie newralgicznych miejsc w rejonie przedramienia, praca na powiezi kończyny górnej i bruzdach kończyny górnej – zero poprawy.

III wizyta: Praca z przednim przedziałem szyi, klatka piersiową, jamą brzuszną, manipulacja samego stawu łokciowego. – chwilowa, częściowa poprawa.

IV wizyta: Częściowa poprawa, cofneła się do stanu sprzed I wizyty. Trochę dołujące. Sprawdzone zostały jeszcze raz dokładnie okolice na trasie łokiec-odcinek szyjny-trzewia – nic specjanego nie zostało odnalezione.

Trop który został obrany to częściowa poprawa po pracy na trzewiach, klatce piersiowej i specyfika pracy ciała podczas gry w pingponga.

Okazało się, że w pozycji siedzącej objawy ustępują w znacznym stopniu co w połączeniu z lekką poprawą po pracy na klatce i trzewiach, oraz ze specyfiką pracy nóg podczas gry w pingponga, obraliśmy trop aby dokładniej sprawdzić powięź piersiowo-lędzwiową i tylną taśmę.

Był to strzał w 10 – po pracy na bruzdach w rejonie pośladka i łydki pacjent wstał, po czym podniosł krzesło, ze znaczącą poprawą. Kolejna wizyta po ponad 2 tygodniach to były już szlify i redukowanie lekkiego dysfkomfortu ocenianego w skali VAS na 1-2.

Po co to piszemy ? Ten przypadek to lekcja dla nas – wiele szybko wyleczonych, podobnych przypadków, chwilowo uśpiło naszą czujność. Jednocześnie jest to apel do Was – Pacjentów. Nie dziwcie się jeśli pracujemy w miejscach odległych od miejsca Waszego bólu. To gdzie Was boli to taka wisienka na torcie, my staramy się pracować z przyczyną. Dodatkowo, przez lata życia, nagromadzililiście w swoim ciele sporo napięć, błędnych kompensacji, macie zazwyczaj dość spory bagaż doświadczeń zarówno fizycznych jak i psychicznych. Na proces leczenia składa sie wiele czynników więc nie zawsze jest możliwość wyleczenia po pierszej wizycie. Ten proces to zarówno nasza praca z Waszym ciałem, jak i Wasze zaangażowanie w leczenie. Jednym słowem, pomimo tego, że czasem wizyta trwa 20-30minut, a nie zegarową godzinę i tych wizyt jest więcej niż 1-2 dajcie nam kredyt zaufania. Wspomaganie regulacyjnych procesów w Waszym ciele prowadzących do wyleczenia to bardziej skomplikowana i czasochłonna sprawa niż łyknięcie tabletki przeciwbolowej 🙂